ZAMÓW NEWSLETTER

nie podano
poprawnego adresu e-mail
nie wyrażono zgody
na otrzymywanie newsletter'a
   

Dobrodziejstwo Google z plusem.

Na początek rzućmy hasło: „social media” lub bardziej po polsku „media społecznościowe„. Dam sobie palca drzwiami przetrącić, że przynajmniej w 5-7 głowach na 10 pytanych pojawił się obraz Facebook’a. Kolejna garstka osób utrwaliła sobie logo ćwierkającego, niebieskiego ptaszka.

Czy znalazł się ktoś, ktokolwiek, komu do głowy przyszło Google+. Zapewne tak, jednak osoby te będą w zdecydowanej mniejszości. Niestety!

Niestety społeczność Google+ nie odnosi tak spektakularnych sukcesów jak wszędobylski Facebook. Niestety nie pnie się po szczeblach popularności jak krótkotekstny Twitter. A szkoda. Szkoda ponieważ system Google+ oferuje coś więcej aniżeli głupkowate publikowanie sweet foci z ronsi. Google oddał użytkownikom coś znacznie bardziej wartościowego. Na dzień dzisiejszy oddane zostało narzędzie, które mądrze wykorzystane powinno znaleźć rzesze zwolenników.

Moim skromnym zdaniem Google działa metodycznie. Skupiając się w dużej mierze na targecie businessowym, który otrzymuje wartościowe pakiety usprawniające pracę.

google

Prosta historia – ja na dolnym śląsku – Ty drogi Kliencie na mazowszu.  

Jeszcze 10 lat temu musiałbym pojechać do Ciebie drogi Kliencie żeby porozmawiać. Powód był prosty, choć może dosadnie opisany. Koszty komórkowych połączeń telefonicznych były stosunkowo wysokie. Na szczęście telefonia ewoluowała. Kolejne 5 lat owej ewolucji zaoszczędziło mi nieco paliwa oraz czasu. Mogę zadzwonić i bez oporów rozmawiać z Tobą. Jednak wciąż muszę płacić, a wszelkie dokumenty mozolnie wysyłać e-mail’em. Mija kolejne 5 lat. Mamy rok 2013 oraz społeczność Google+. Jesteś drogi Kliencie moim przyjacielem, a przynajmniej znajomym, który wygodnie siedzi w kręgu moich znajomych/współpracowników. Podobnie ja, jestem upchany u Ciebie. Co teraz? Rozmawiamy o umowie. Prosisz o szablon takowej. Nie ma problemu. Uruchamiam dostarczoną przez Google aplikację – mam tu na myśli Dysk Google, który umożliwia mi tworzyć sprawne dokumenty doc, rtf lub też generować pdf’y. Umowa jest już przygotowana. Udostępniam ją Tobie drogi Kliencie – tylko Tobie. Ty również możesz nad nią popracować wykreślając i dopisując istotne fakty. W ten oto sposób zaoszczędziliśmy 0koło 5-10 wysłanych wiadomości. Temat umowy załatwiliśmy dość sprawnie.

Kolejny szybki przykład. Umowę podpisaliśmy w poprzednim akapicie. W tej chwili pracujemy nad projektem. Projekt udostępniam w wydzielonym tylko dla Ciebie drogi Kliencie folderze. Możesz korygować go, możesz dopisywać swoje uwagi bezpośrednio na projekcie.

Szczytem finezji jest lub będzie (przyznam się szczerze, że nie wiem) skojarzenie nas, Ciebie drogi Kliencie ze mną poprzez wspólny Kalendarz. Twoje konto sprawnie wybierze dogodny dla mnie termin spotkanie uwzględniając jednocześnie zaplanowane przez Ciebie czynności.

Ile z tych szczytnych rzeczy udało się wprowadzić w życie w waszych firmach? U nas niestety żadnej. Dlaczego – otóż Google+ wciąż leży w cieniu ich bardziej rozchwytywanego rodzeństwa: Facebooka oraz Twitter’a. Pozostaje jednak nadzieja, iż będzie to równie udany kanał nie tyle promocji i dystrybucji materiałów marketingowych, co ogólnoustrojowe udogodnienie pracy.

 

Twoje przemyślenia na temat tekstu...

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Kontakt

Masz jakieś subtelne pytania lub chcesz się podzielić ze mną swoimi przemyśleniami...

Czemu nie! Zawsze możesz skorzystac z zakładki z kontaktem, zapewne odpowiem.
Nasz serwis www korzysta z informacji zapisanych za pomocą plików cookies.

Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

więcej zamknij